Posty

Wyświetlam posty z etykietą Mały Gringo

Jak zmienić pieluchę cz. II. Must have.

Obraz
Przewijać niemowlę można wszędzie, ale w domu dobrze jest mieć wszystko zorganizowane i pod ręką. Dzięki temu szybciej uda wam się zejść do minimum, jeżeli chodzi o czas spędzony na przewijaku. Przewijak Jeżeli możecie sobie na to pozwolić (przestrzeń, hajs, etc.), zainwestujcie w wolnostojący przewijak. Będzie wam służył ponad rok, i przez ten czas znacznie ułatwi wam życie. Dziecko najłatwiej przewinąć, kiedy leży przed nami prosto, nie bokiem. U nas pojawił się drewniany przewijak z IKEI, SNIGLAR (89 zł, 72cm x 53cm). Można do niego dokupić dmuchaną podkładkę i okrycie na nią, ale będzie ona służyła dość krótko. Po kilku miesiącach dokupiliśmy w Akpolu zwykły przewijak o długości 80cm , który nałożyliśmy na SNIGLARa. Trzyma się stabilnie, jest za to większy i starczy na dłużej. Do SNIGLARa pasują kosze zawieszane z IKEI, my kupiliśmy ich 2 zestawy, a dodatkowy kosz na śmieci wstawiliśmy w łazience. Koszyczki są bardzo poręczne, można do nich upchać wszystko, co akurat jest po...

Ogarniamy Małego Gringo. Jak zmienić pieluchę? cz. I - wprowadzenie do arcytrudnego tematu.

Świat dzieli się na cztery typy ludzi.  Level Master. Pieluchy zmieniają błyskawicznie i po dwóch minutach akcji pupa jest czysta i pachnąca. Level Junior. Zajmuje im to pół godziny, przy okazji 10 razy sprawdzą czy na pewno rzepy dobrze są przyczepione, czy nie za luźno albo za ciasno, i czy siusiak na pewno jest w dół. Level Trainee. Dopiero uczą się teorii, żeby niedługo spróbować sił w praktyce Tabula Rasa. O pieluchach nie wiedzą nic i w najbliższym czasie nie zamierzają poczynić w tym kierunku żadnych zmian. Jeśli należycie do typu 1, czytacie ten post żeby podzielić się waszymi doświadczeniami. Wszystko już wiecie. Możecie nauczać. Jeśli jesteście jeszcze na poziomie 2 - może znajdziecie tu kilka fajnych trików.  Jeżeli trzęsiecie się ze strachu na poziomie 3 - weźcie głęboki oddech i złapcie za zbożową kawę. Kto wie, może nawet trochę się zrelaksujecie podczas czytania tego posta.  Jeśli należycie do szczęśliwych z poziomu 4 - poczytajcie lepiej o Bra...

Książkowa Wieża Babel

Obraz
Prowadzimy ostatnio z Pappą Gringa trudne rozmowy o językach. Pappa Gringo na obcej ziemi tęskni odrobinę za swoim językiem, ale... Angielski wydaje mu się ważniejszy. Chciałby jak najszybciej zasiąść z Małym Gringiem przed ekranem i obejrzeć Króla Lwa w oryginale, no albo przynajmniej Mulan albo Alladyna. Zaczęliśmy myszkować w książkach, bo zanim Mały Gringo rozsiądzie się z Pappą przed telewizowem, to jeszcze trochę czasu minie. Mały Gringo raczej nie lubi fischer-price' owskich zabawek, może są za pstrokate, zbyt plastikowe. Natomiast książeczki... Książeczki wchodzą jak ciepłe bułeczki, nawet jeżeli największą frajdę póki co sprawia mu przewracanie stron i pukanie w książkę. Na początku mieliśmy kilka czarno- białych książeczek dla niemowlaków (piszą na nich 3 miesiące+, i rzeczywiście mniej więcej wtedy Mały Gringo zaczął się nimi interesować), w których były rysunki zwierząt, owoców i warzyw, przedmiotów, które maluch teoretycznie mógłby znać (smoczek!). Potem przesz...

Zima okiem Pappy Gringa

Obraz
Pappa Gringo spędził wiele wiosen, zim, jesieni i lat, patrząc na (nie)zmieniające się pory roku - zmieniały się z deszczowych na suche. W jego kalendarzu albo lało i było gorąco, albo było sucho i nie dało się oddychać. Bo było gorąco. Bywały dni, kiedy leżeliśmy plackiem od wschodu do zachodu słońca, ponieważ nie było żadnej możliwości przetrwania. Nie mówiąc o wyjściu na ulicę. Nawet z paraSOLem, przejście chociażby 10 m kończyło się totalnym zapoceniem i bólem głowy, i pewnie jakimś poparzeniem, jeżeli niedokładnie położyliśmy krem albo zakryliśmy ciało. W takich warunkach przyszło nam przez kilka miesięcy hodować Małego Gringa, ale dołóżcie do tego poranne mdłości i opuchlizny. Hell yeah! Dla ciekawych - tu  Klimat Brasilii . Zerknijcie na diagram opadów :D Bywało gorąco. Bywało naprawdę gorąco. W Brasilii wprawdzie jest jezioro (sztucznie utworzony zbiornik!), park krajobrazowy z basenem, czy parki miejskie z niewielkimi zbiornikami wodnymi, ale to nie zmienia sytuacji c...

Nie jest łatwo być cudzoziemcem w Polsce - Pappa Gringo i Urząd Wojewódzki

Wpadliśmy z Pappą Gringiem w kłopociki. Pobraliśmy się w Brazylii. Duży błąd. Duuuuuży błąd! Gdybyśmy w tej Brazylii zostali, kłopocików by nie było. Ale, EH! postanowiliśmy przenieść się do Polski, co by Mały Gringo poznał wszystkie cztery pory roku i smak pierogów. Kłopociki zaczęły się kiedy postanowiliśmy zalegalizować pobyt Pappy Gringa na terenie Polski. Po pierwsze - transkrypcja aktu małżeństwa z Brazylii. Trochę trwało w USC w Gdańsku, ale po miesiącu sprawa była załatwiona. Pozamiatane. Po drugie - Urząd Wojewódzki, Oddział ds. Cudzoziemców. W ubiegłym roku sytuacja wyglądała tak: Gigantyczne kolejki przed Oddziałem ds. Cudzoziemców w Gdańsku Sprawa, która powinna trwać około miesiąca, przeciągnęła się do dwóch, i ponoć byliśmy jednymi z tych szczęśliwców, którzy otrzymali decyzje na pobyt w czasie "błyskawicznym". Następnie należało w UW odebrać kartę pobytu, co zajęło nam kolejny dzień, walkę z listami obywatelskimi, i stanie pod urzędem od 6 rano, ...